Wewnątrz korpusu znajduje się tłok. Sprężone powietrze pod ciśnieniem 3 do 6 barów popycha go do przodu, a on uderza w stalową płytę przyspawaną po zewnętrznej stronie ściany silosu. To cała mechanika: jedno uderzenie, a potem nic aż do następnego. Energia sięga od 8,4 dżula w najmniejszej wielkości przy 3 barach do 153 dżuli w największej przy 6 — a siła od 199 do 2186 niutonów. Tryb pracy jest nieciągły i właśnie dlatego zużycie może być tak niskie: młot zużywa powietrze tylko w chwili uderzenia. Timer decyduje, jak często, i można go ustawić od 30 sekund do 45 minut.
Młot różni się od reszty programu tym, gdzie przykłada pracę. Aerator i armatka powietrzna wprowadzają powietrze do materiału i działają na masę. Młot nie wprowadza niczego. Sprężone powietrze zostaje wewnątrz korpusu, a to, co dociera do materiału, to uderzenie przez blachę. Dlatego działa na to, co przywiera do stali, a nie na to, co leży luźno w masie — i dlatego montaż nie wymaga ani jednego wiercenia. Płytę przyspawa się do ściany od zewnątrz, młot przykręca się do płyty i to wszystko. Ściana pozostaje nienaruszona, dlatego serię można też zamontować na instalacji, która już pracuje.
Cichy jednak nie jest. Maksymalny poziom hałasu wynosi 125 dB(A) i jest to najwyższa wartość w całym programie. Trzeba ją uwzględnić przy planowaniu, gdzie młoty zostaną osadzone i kto pracuje w pobliżu. Jeśli to hałas przesądza sprawę, serie K i F mają 80 dB(A), a jeśli materiał jest drobny i suchy, aerator wibracyjny wykona pracę zupełnie bez uderzeń. Powietrze musi być ponadto czyste: klasa jakości 5.4.1, z filtrem i zaworem kontroli przepływu w obwodzie.


